środa, 16 marca 2016

Kobieta niejedno ma imię



„Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto!” - pisał Adam Mickiewicz, a wielu współczesnych powtarza te słowa niczym mantrę, wyznacznik mający wydźwięk mało pozytywny. Nie wierzmy w to przesłanie, zwłaszcza że jest ono przerabiane według myśli mówcy, który często nie dostrzega naszych starań nawet o najdrobniejsze rzeczy.

Puch kury domowej

W kieracie dnia łatwo zapomnieć o własnym „ja”, o swojej wartości i kobiecości. Łatwo poddać się fali miliona spraw, które koniecznie musimy zrobić i załatwić dla wszystkich wkoło. Trudno znaleźć asertywne „nie” i po prostu odnaleźć samą siebie. Spinamy w jedną całość rzeczy teoretycznie niemożliwe, naciągamy dobę do niewyobrażalnych granic i przechodzimy przez niebotyczne głazy. Znajdujemy siłę i sposób na wszystkie przeciwności losu, więc czy jesteśmy tym „marnym puchem” ?


Kura domowa to kolejna łatka, którą nosimy – czy tego chcemy, czy nie, szybko do nas przylega i niestety nie jest ona odczytywana w pozytywny sposób. Jawimy się jako gospodynie na całą dobę, czyli na cztery etaty jednocześnie. Nie możemy narzekać, w szczególności, gdy codziennie nie wychodzimy do pracy. Dziwnie odczytuje się naszą bytność w domu – relaks z odrobiną rozrywki polegającej na gotowaniu, praniu, prasowaniu, wyprowadzaniu psa, odprowadzaniu dzieci i załatwianiu spraw męża, który to w pocie czoła pracuje poza domem. Jeśli już uda nam się poskarżyć, okazuje się, że mamy babskie fanaberie, stawiamy popularne fochy czy aktualnie przechodzimy zespół napięcia przedmiesiączkowego – nawet jeśli właśnie skończył się nam ten trudny dla każdej kobiety czas. Najczęściej, nasze otoczenie odbiera nasz mały bunt jako chwilową awarię systemu i na siłę, próbuje ją naprawić.

Wyzwolona, czyli mówiąca „NIE „

Kobiety to nie maszyny, chociaż niektórym może się tak wydawać. W rzeczywistości owa „kura domowa” to prawdziwy skarb, komplement i najwyższe uznanie, które możemy sobie przyznać. Podobnie jak „kobieta pracująca”, która łączy dom i życie zawodowe. Bycie na kilku etatach mamy wpisane w nasz byt, ważne, byśmy potrafiły to odczytać jako atut i nie pozwolić, by ktokolwiek starał się nam coś narzucać, dokładać obowiązków, jeśli sam może się ich podjąć.


Współczesne kobiety to genialnie zorganizowane osoby, które nie potrzebują do tego wyższego wykształcenia. Idealnie potrafimy działać pod presją czasu, łączymy obowiązki, idealnie planujemy i doskonale wykonujemy kilka rzeczy jednocześnie. Jakie jesteśmy? Pełne zalet, bez względu na to, czy pracujemy zawodowo, czy spełniamy się jako gospodynie domowe. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów, w których gospodynie domowe są niedocenianymi pod żadnym względem. W krajach Europy Zachodniej to jedno z zaszczytnych miejsc, bo trudno nie zgodzić się z tym, że prowadzenie domu to prawdziwa sztuka.

Zerwijmy z błędem brania na swoje barki dosłownie wszystkiego! Nie jesteśmy same w swoich domowych zmaganiach. Nie dajmy się zwariować i wpędzić w poczucie winy, gdy prosimy domowników o pomoc, czy spełnienie kilku obowiązków. Zacznijmy mówić „nie”, a zaoszczędzony w ten sposób czas podarujmy sobie. Sprawiajmy sobie małe prezenty – bukiet ulubionych kwiatów nie musi być wyczekiwanym, a słodkie czekoladki nie muszą być niczym złym. Idźmy na spacer, wybierzmy się do kina, kosmetyczki, na kawę i wyłączmy komórkę. Sięgnijmy po odrobinę mickiewiczowskiego puchu i schowajmy się w nim niczym na małym obłoczku. Pamiętajmy, że nasze dobre samopoczucie to klucz do samospełnienia się. Zadbajmy o siebie i swoją garderobę. Przecież każda z nas kocha idealnie skrojone, modne ubrania, w których czuje jak gwiazda z wielkiego ekranu i nie ma znaczenia, czy jesteśmy kobietami typu fit, czy krągłymi, ponętnymi babeczkami dla których projektanci tworzą ubrania dla puszystych, będące prawdziwym arcydziełem mody!

Mickiewicz w kolejnym wersie napisał: „Postaci twojej zazdroszczą anieli [...]” - niech te słowa będą właściwym uzupełnieniem dla każdej z nas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz