czwartek, 24 marca 2016

Spokojnie - to tylko święta




Przedświąteczny czas to cała masa różnych emocji, wielu spraw i rzeczy, które absolutnie nie mogą czekać. Każda z nas chce, by wszystko zostało dopięte na przysłowiowy „ostatni guzik”, często nie bacząc na to, że doby nie można rozciągnąć a zmęczenia po prostu przechodzić. Początkowe założenia są najczęściej imponującymi wyzwaniami, mającymi finalnie tak zachwycić zaproszonych gości, że ci zobaczą w nas geniusz organizacji, kulinarnych smaków i powalającej prezencji. Ambicjonalnie podchodzimy do każdego zapisanego punktu, zapominając o sobie samej... Znacie to, drogie Panie? A jakże, każda z nas przynajmniej raz chciała zawojować święta.

Minimalizm kontra przepych


Polska gościnność zna jedno przysłowie, które już dawno powinno zostać zamknięte w czeluściach lamusa - „Zastaw się, a postaw się”. Efekt jest taki, że nasz stół ugina się od ciężaru dziesięciu różnych ciast, pięknych mazurków, okazałych bab i torcików; z kuchni unoszą się aromaty pieczeni na przynajmniej pięć sposobów, okna wydają się nie posiadać szyb – tak są wyszorowane; a podłogi lśnią, tworząc pałacowe lustro. Wszystko to zazwyczaj dzieło naszych kobiecych rąk i wszystko byłoby fantastycznie, gdyby nie to, że spośród wszystkich zaproszonych na Święta kobiet, tylko my wyglądamy jak – pożal się Boże – męczennica, czy współczesny Kopciuszek.

Chcąc uniknąć takich świąt, można postawić na skromność i minimalizm. To rozwiązanie całkiem racjonalne. Nie mniej jednak niekoniecznie trzeba rezygnować z wszystkiego. Ważne, by wiedzieć, co dla nas i naszych bliskich jest najistotniejsze. Innymi słowy, warto zrezygnować z nocnego porządkowania domu od dachu po fundamenty, godzinnego biegania po kolejnych sklepach i musztrowania wszystkich domowników do aktywnego szorowania dosłownie wszystkiego. W Świętach nie chodzi przecież o perfekcyjnie czysty dom i wymyślne potrawy – to czas dla nas i naszych najukochańszych.


Niedoskonały dom, piękna Ty – perfekcyjne Święta



Wspólne przygotowania są o wiele przyjemniejsze niż walka w pojedynkę. Nawet jeśli kuchnia po gotowaniu i pieczeniu będzie wyglądała mało atrakcyjnie pod względem wizualnym, to z pewnością osoby w niej przebywające będą po prostu szczęśliwe. Jeśli jesteśmy mamami, to gotowanie z naszymi pociechami powinno wręcz wpisać się w przedświąteczny rytuał. W ten właśnie sposób rodzą się najcudniejsze wspomnienia, zapachy dzieciństwa i świąt.


Spodziewając się gości, porzućmy wielkie sprzątanie – po ich wyjściu nie zauważymy większej różnicy. Jeśli jednak pokusimy się o przerzucenie mieszkania do tzw. podszewki, możemy się zdziwić, jak szybko ten katalogowy ład zmienił się w nieokiełzany nieład. Mówiąc wprost, ma być czysto, ale nie sterylnie.

Zajrzyjmy do szafy i bynajmniej nie po to, by znowu oddać się porządkom, ale po to, by wybrać dla siebie odpowiedni strój na ten wyjątkowy czas. Zazwyczaj zapominamy o tym i przypomnienie przychodzi w Wielką Sobotę, kiedy zamierzamy przygotować się do poświęcenia naszego wielkanocnego koszyczka. Jeśli nie mamy tego w zwyczaju i nie zajrzymy wcześniej do garderoby, możemy rozpocząć wielkanocne śniadanie niekoniecznie w tym, w czym chciałybyśmy się zaprezentować. Doskonałym wyborem będzie sukienka połączona z czółenkami, a także koszulowa bluzka ze spodniami.



Idąc tym śladem, można wybrać się na szybkie i tajemne zakupy do ulubionego butiku. Wielkanoc zawsze następuje po zimie, a to oznacza, że nie jesteśmy w tym czasie zadowolone ze swojego pozimowego wyglądu – całkiem niesłusznie. Ubrania plus size, czy oversize są idealnymi sprzymierzeńcami, dzięki

którym będziemy wyglądały olśniewająco.

Radosny Wielkanocny Czas



Zamiast po raz kolejny udawać, że obchodzimy święta, stańmy się ich częścią. To czas naznaczony bliskością i ciepłymi uczuciami, okraszonymi radością. Święta są nami, a my nimi – choć to przewrotne, to bardzo głębokie i autentyczne.

Radosnych, pełnych bliskości i miłości Świąt Wielkanocnych dla każdej z naszych Pań i ich rodzin, oraz wesołego szukania zajączkowych słodkości razem z bliskimi.

środa, 16 marca 2016

Kobieta niejedno ma imię



„Kobieto! Puchu marny! Ty wietrzna istoto!” - pisał Adam Mickiewicz, a wielu współczesnych powtarza te słowa niczym mantrę, wyznacznik mający wydźwięk mało pozytywny. Nie wierzmy w to przesłanie, zwłaszcza że jest ono przerabiane według myśli mówcy, który często nie dostrzega naszych starań nawet o najdrobniejsze rzeczy.

Puch kury domowej

W kieracie dnia łatwo zapomnieć o własnym „ja”, o swojej wartości i kobiecości. Łatwo poddać się fali miliona spraw, które koniecznie musimy zrobić i załatwić dla wszystkich wkoło. Trudno znaleźć asertywne „nie” i po prostu odnaleźć samą siebie. Spinamy w jedną całość rzeczy teoretycznie niemożliwe, naciągamy dobę do niewyobrażalnych granic i przechodzimy przez niebotyczne głazy. Znajdujemy siłę i sposób na wszystkie przeciwności losu, więc czy jesteśmy tym „marnym puchem” ?


Kura domowa to kolejna łatka, którą nosimy – czy tego chcemy, czy nie, szybko do nas przylega i niestety nie jest ona odczytywana w pozytywny sposób. Jawimy się jako gospodynie na całą dobę, czyli na cztery etaty jednocześnie. Nie możemy narzekać, w szczególności, gdy codziennie nie wychodzimy do pracy. Dziwnie odczytuje się naszą bytność w domu – relaks z odrobiną rozrywki polegającej na gotowaniu, praniu, prasowaniu, wyprowadzaniu psa, odprowadzaniu dzieci i załatwianiu spraw męża, który to w pocie czoła pracuje poza domem. Jeśli już uda nam się poskarżyć, okazuje się, że mamy babskie fanaberie, stawiamy popularne fochy czy aktualnie przechodzimy zespół napięcia przedmiesiączkowego – nawet jeśli właśnie skończył się nam ten trudny dla każdej kobiety czas. Najczęściej, nasze otoczenie odbiera nasz mały bunt jako chwilową awarię systemu i na siłę, próbuje ją naprawić.

Wyzwolona, czyli mówiąca „NIE „

Kobiety to nie maszyny, chociaż niektórym może się tak wydawać. W rzeczywistości owa „kura domowa” to prawdziwy skarb, komplement i najwyższe uznanie, które możemy sobie przyznać. Podobnie jak „kobieta pracująca”, która łączy dom i życie zawodowe. Bycie na kilku etatach mamy wpisane w nasz byt, ważne, byśmy potrafiły to odczytać jako atut i nie pozwolić, by ktokolwiek starał się nam coś narzucać, dokładać obowiązków, jeśli sam może się ich podjąć.


Współczesne kobiety to genialnie zorganizowane osoby, które nie potrzebują do tego wyższego wykształcenia. Idealnie potrafimy działać pod presją czasu, łączymy obowiązki, idealnie planujemy i doskonale wykonujemy kilka rzeczy jednocześnie. Jakie jesteśmy? Pełne zalet, bez względu na to, czy pracujemy zawodowo, czy spełniamy się jako gospodynie domowe. Co ciekawe, Polska jest jednym z niewielu krajów, w których gospodynie domowe są niedocenianymi pod żadnym względem. W krajach Europy Zachodniej to jedno z zaszczytnych miejsc, bo trudno nie zgodzić się z tym, że prowadzenie domu to prawdziwa sztuka.

Zerwijmy z błędem brania na swoje barki dosłownie wszystkiego! Nie jesteśmy same w swoich domowych zmaganiach. Nie dajmy się zwariować i wpędzić w poczucie winy, gdy prosimy domowników o pomoc, czy spełnienie kilku obowiązków. Zacznijmy mówić „nie”, a zaoszczędzony w ten sposób czas podarujmy sobie. Sprawiajmy sobie małe prezenty – bukiet ulubionych kwiatów nie musi być wyczekiwanym, a słodkie czekoladki nie muszą być niczym złym. Idźmy na spacer, wybierzmy się do kina, kosmetyczki, na kawę i wyłączmy komórkę. Sięgnijmy po odrobinę mickiewiczowskiego puchu i schowajmy się w nim niczym na małym obłoczku. Pamiętajmy, że nasze dobre samopoczucie to klucz do samospełnienia się. Zadbajmy o siebie i swoją garderobę. Przecież każda z nas kocha idealnie skrojone, modne ubrania, w których czuje jak gwiazda z wielkiego ekranu i nie ma znaczenia, czy jesteśmy kobietami typu fit, czy krągłymi, ponętnymi babeczkami dla których projektanci tworzą ubrania dla puszystych, będące prawdziwym arcydziełem mody!

Mickiewicz w kolejnym wersie napisał: „Postaci twojej zazdroszczą anieli [...]” - niech te słowa będą właściwym uzupełnieniem dla każdej z nas.

czwartek, 3 marca 2016

Wiosenne porządki – przymiarka





Zbliżające się święta Wielkanocne są dla wielu z nas prawie jak ta przysłowiowa pierwsza jaskółka, która co prawda sama wiosny nie czyni, ale zwiastuje jej rychłe przybycie. To piękna pora roku, zwłaszcza jeśli wyjrzeć za okno, jednak dla kobiet to czas wielkiego samokrytycyzmu mającego swoje źródło w cyfrach pokazujących się na wadze.

Odpraw wagę precz!

Nie ma nic bardziej frustrującego niż ten prosty, łazienkowy przyrząd, który zamiast wywoływać uśmiech na twarzy, całkowicie potrafi zniszczyć dobrą samoocenę. Staje się niczym wyrocznia, która nakazuje nam poddać się natychmiastowej głodówce, potem restrykcyjnej diecie cud, a na koniec, z uśmiechem na ustach, biegać, skakać, ćwiczyć do rzeczywistego upadku. Naturalnie, nie ma nic w złego w zgubieniu kilku nadprogramowych, zimowych kilogramów, ale czy to wymaga aż takich katuszy? A może ten zimowy przypływ na wadze jest dla nas korzystny?


Waga nie jest i nie powinna stać się absolutnie żadnym mentorem. Jeśli rzeczywiście mamy nadwagę ustalmy jej przyczynę. Nie zawsze jest ona wynikiem słodkości i ciężkiego, zimowego jedzenia. Ruch nikomu jeszcze nie zaszkodził, ale i tutaj nie możemy tracić rozumu. Według wszelkich wskazań lekarzy, 30 minut regularnej, a więc codziennej aktywności pozwoli nam uporać się z problemem. Okazuje się, że spacer o zmiennym tempie, z częstymi przystankami pozwala pięknie wyrzeźbić sylwetkę, podobnie jak lekki i nieforsowny trucht zwany slow jogging.


Okrągłe nie musi stać się płaskie

Wiosenne porządki zacznijmy od łaskawego spojrzenia na samą siebie – nie okiem bezdusznego krytyka, ale najlepszej przyjaciółki. Zamiast doszukiwać się kolejnych wad i fundować sobie następne kompleksy znajdźmy kobiece piękno. Ono naprawdę istnieje, chociaż niejednokrotnie robimy wszystko, by go nie dostrzec. Nawet jeśli dekadę temu byłyśmy szczuplutkimi kokietkami, teraz też jesteśmy – kilogramy nie odejmują nam ani osobistego uroku, ani tym bardziej seksapilu. Co więcej, znakomita część mężczyzn uważa, że panie z bardziej krągłym ciałem są bardziej kuszące. Mówiąc wprost, jesteśmy co najmniej tak samo piękne, jak te kilka kilogramów wstecz, a co więcej nawet bardziej urocze i przede wszystkim dojrzałe.

Nie karm się

Wpatrywanie się w przesadnie szczupłe modelki może doprowadzić nas do niejednej rozpaczy. Z każdego wiosennego czasopisma krzyczą na nas nagłówki namawiające do diet, ćwiczeń i licznych zabiegów. Trudno być obojętnym, ale korzystając z tych rad, bądźmy sobą i słuchajmy własnego rozsądku.


Karmienie się wizerunkiem modelowym nikomu nie wychodzi na dobre. Przyjrzyjmy się, czy rzeczywiście bardzo szczupłe i idealne ikony kolorowych gazet są naszymi i czy my same widzimy w nich tę nietuzinkową i niepowtarzalną kobiecość? Skonfrontujmy te obrazy z modelkami „plus size” , które skupiają o wiele więcej przyjaznych spojrzeń, nie tylko ze strony pań. Nie dokarmiajmy swoich kompleksów, ale znajdźmy dla nich zdrową przeciwwagę. Popatrzmy na słynne gwiazdy tj. Dorota Wellman czy Magda Gessler. Czyż one nie wyglądają doskonale, niezależnie od tego, co pokazuje im ich waga? Sekret tkwi w dobrze skrojonym ubiorze. Ubrania dla puszystych to nie worki pokutne, ale podkreślające urodę, delikatnie dopasowane kroje. Te, w zestawieniu z ciekawą kolorystyką staną się prawdziwą ozdobą, a my, zamiast się przesadnie odchudzać, zrzucimy to, co konieczne i z pewnością zachowamy swoje ponętne, kobiece kształty.


Przemień się



Tej wiosny pokochaj siebie, zmień słodycze na owoce, a „kanapowanie” na przyjemny spacer, krągłości powinny być wysportowane i zadbane. Przejrzyj garderobę i dobierz do niej barwne i intrygujące dodatki, korzystając z usług profesjonalistów oferujących odzież dla puszystych. Stań się kolejną ikoną dobrego, wysublimowanego i zaokrąglonego stylu!